17 czerwca 2013

XXX






-Gin?- Zmarszczyłam brwi- To naprawdę ty?- Zapytał chłopak z niedowierzaniem. Jego niegdyś krótkie, kasztanowe włosy były o wiele dłuższe, niż pamiętałam, spadające na oczy, które wpatrywały się we mnie, jakbym była duchem. Wychudzona twarz chłopaka była blada, mimo tego, że słońce mocno grzało, a niegdyś idealnie dopasowane ciuchy zwisały z niego, jakby były, co najmniej o dwa rozmiary za duże.
- Mój Boże, Matt, coś ty ze sobą zrobił?!- Prawie krzyknęłam, trzymając przyjaciela za ramiona, chude jak patyki. Niespokojny wzrok mówił sam za siebie. Jęknęłam- Nie mów mi tylko, że się uzależniłeś, Matt, jak mogłeś?!
Rozejrzałam się wokoło, szukając miejsca, gdzie moglibyśmy usiąść. Wybrałam miejscową kawiarnię, skąd zamówiłam dla niego podwójną porcję jego niegdyś ulubionego ciasta oraz gorącą herbatę. Nie mogłam się powstrzymać, wyglądał tak, jakby nie jadł żadnego posiłku, od co najmniej dwóch dni.
Gdy przyszło jedzenie, kazałam mu wszystko zjeść, podczas gdy on opierał się, mówiąc, że nie jest głodny. Jednak jego wzrok zdradzał go bardziej, niż chciał. W końcu, pod groźbą nakarmienia go siłą, zgodził się, początkowo grzebiąc w talerzu ze spuszczoną głową, później jedząc ze smakiem. Uśmiechnęłam się, widząc w jego zmatowiałych oczach małą iskrę dawnego siebie.
- Coś ty ze sobą zrobił, Matt?- Zapytałam ponownie, nie wierząc, że, podczas gdy ja byłam na wyspie, mój przyjaciel się staczał.
-Zostawili mnie- Odpowiedział tylko, dopijając herbatę. Zmarszczyłam brwi, obserwując chłopaka.
- Jak to, zostawili? Co masz na myśli?- Niepokój zaczął formować się w moim umyśle, jednak dopóki się nie dowiem, o co chodziło, nie miałam zamiaru dopuszczać jakichkolwiek złych przeczuć do siebie. Wtedy Matt podniósł gwałtownie głowę, ze złością wypisaną na twarzy, teraz lekko zaróżowionej.
- Zostawili mnie, rozumiesz? Najpierw ty zniknęłaś gdzieś, nie wiedzieliśmy nawet, czy żyjesz albo gnijesz gdzieś w lesie!- Moja mina zrzedła, kiedy usłyszałam oskarżenie.
- Masz rację- Powiedziałam z poczuciem winy, które pożerało mnie od środka- Starałam się dzwonić, ale… Nie mogłam- Nie wiedziałam, co powiedzieć- A co z resztą?- Zmieniłam szybko temat, zanim brunet miał okazję zadać więcej pytań na temat mojej nieobecności. Chłopak na nowo opuścił głowę.
- Później odeszła Em. Poszła do jakiegoś chłopaka, który odciągał ją od nas, aż w końcu przestała nawet witać się, kiedy ją mijaliśmy- Wiedziałam, o kogo chodziło. Romano.
- A co stało się z Gregiem?
-Ten jej nowy kolega był jakiś dziwny- Ciągnął, bawiąc się już pustą filiżanką- Dlatego razem z Gregiem poszliśmy ostrzec Emily- Powiedział cicho, po czym roześmiał się niewesoło- Jak myślisz? Uwierzyła nam, czy swojemu błękitnookiemu blondaskowi?- Nastała pełna napięcia cisza- Następnego dnia Greg zniknął.
- Co?- Zapytałam, z nieco łamiącym się głosem- Jak to, zniknął? Jak to mogło się stać?!
Wtedy Matt spojrzał na mnie, a w jego oczach krył się głęboki smutek.
- Tak, zniknął. Po dwóch tygodniach znów się pojawił, z jego nową paczką- Wysyczał ze złością- I wiesz, co mi powiedział? Że nie ma czasu na jakieś głupie zabawy z byłymi przyjaciółmi, oraz, że teraz należy do innego, o stokroć lepszego klubu- Warknął- Tak właśnie mi powiedział.
- No, to nie było miłe- Powiedziałam, krzywiąc się.
- Co ty nie powiesz?- Parsknął chłopak.
- I właśnie wtedy postanowiłeś stoczyć się?- Zapytałam łagodnie, wiedząc, że taki ton przemówi do niego bardziej, niż krzyk- I gdzie jest Martin?
Gdy przyjaciel usłyszał imię swojego bliźniaka, zaniepokoił się.
- Pojechał na kolonię- Odpowiedział niepewnie.
- A kiedy z nim ostatnio rozmawiałeś?
- Wczoraj- Jak zwykle, kiedy nie mówił prawdy, jego oczy przestały patrzeć się prosto w moje, spoglądając na swoje ręce.
- Nie kłam. Kiedy?
- Jakiś miesiąc temu- Mruknął tak cicho, że ledwie go usłyszałam.
- Chodź, zadzwonimy do niego- Mimo uporu oraz strachu, jakoś udało mi się go namówić do wyjścia do budki telefonicznej, po czym chłopak zadzwonił do swojego brata. W tym samym czasie ja czekałam na zewnątrz budki, nie chcąc przeszkadzać Mattowi, mimo, że wszystko słyszałam. W końcu, kiedy chłopak skończył, ja porozmawiałam z Martinem, tłumacząc mu wszystko. Zgodził się ze mną, mówiąc, że zaraz po telefonie zaczyna się pakować.
Gdy wyszłam z budki, nie potrafiłam znaleźć Matta, oraz swojej torby, w której trzymałam ubrania i inne rzeczy. Zaklęłam głośno, pocierając coraz mocniej pulsujące skronie. Tak mało czasu, a tak dużo do roboty, pomyślałam zirytowana, rozglądając się za przyjacielem, który mnie okradł. Zastanawiałam się, czy mój nieco bardziej wyczulony węch mógłby wyłapać jego zapach spośród istnej dżungli pełnej ludzi. Nie sądziłam, że mi się uda, ale warto było spróbować.
Przez chwilę próbowałam, ale skończyłam na tym, że z ledwością kontrolowałam się od rzucenia na kogoś. Z obrzydzeniem do samej siebie, zastanowiłam się, gdzie Matt mógł pójść. Na całe szczęście, znałam parę miejsc, do których mógł się udać. Najpierw poszłam w stronę jego domu, co było chyba oczywiste, a następnie przeszukałam jeszcze kilka innych miejsc, w których mógł się znajdować, ale nie znalazłam go.
Zrezygnowana, usiadłam na małej ławce w parku, wystawiając twarz na słońce. Musiałam pomyśleć nad tym, co zamierzałam zrobić. Było kilka opcji, wyjechać stąd gdzieś daleko, gdzieś, gdzie nikt mnie nie znajdzie lub zostać i pomóc przyjaciołom, którzy wydawali się mnie potrzebować. Była jeszcze jedna opcja, wrócić do chaty, aczkolwiek ten pomysł wcale mi się nie podobał. Gdybym wybrała pierwszy plan, poczucie winy nie dałoby mi spokoju, którego tak pragnęłam. Wygląda na to, że będę musiała wejść do piekła po przyjaciół, próbując przechytrzyć zbyt pewnego siebie diabła i mając tylko nadzieję, że wszyscy wyjdziemy z tego cało. Świetny pomysł.
Jedna rzecz nie chciała całkowicie opuścić mojej głowy, a konkretnie Greg. Jak mógł tak zostawić przyjaciół? Nie rozumiałam tego. Przecież on i Matt byli prawie tacy sami, mieli bardzo podobne charaktery. W dodatku, zawsze chodzili razem, tam, gdzie był jeden, zawsze można było znaleźć i drugiego. I na odwrót.
Dlatego nie potrafiłam uwierzyć, że tak odsunęli się od siebie. Chyba, że Romano maczał w tym swoje paluchy. Na myśl, że faktycznie mógł to zrobić, ogarnęła mnie furia. Miałam ogromną ochotę znaleźć Emily i wyrwać ją z rąk anioła, który zniszczył moje życie, nie zwracając największej uwagi na to, że takim zachowaniem mogłam tylko pogorszyć sytuację, w której moi przyjaciele się znajdowali.
Wzięłam kilka uspokajających oddechów, po czym otworzyłam oczy i oślepiona przez słońce siedziałam bez ruchu na ławce. W końcu, gdy mój wzrok przyzwyczaił się już do jasności panującej wokół mnie, rozejrzałam się. Na widok osoby siedzącej tuż obok mnie omal nie podskoczyłam przestraszona tego, że ktoś mógł podkraść się tak blisko mnie, nie wydając nawet najmniejszego odgłosu lub nie pozostawiając swojego zapachu wokoło. Spojrzałam na anioła siedzącego nie dalej, niż pół metra dalej ode mnie. Jego czarne ciuchy kontrastowały z białymi niczym śnieg włosami.
- Co tutaj robisz, Atrazie?- Zapytałam, a łowca, który do tej pory obserwował innych ludzi zwrócił swoją pełną uwagę na mnie, chociaż nie mogłam powiedzieć, że podobało mi się to.
- Uciekłaś.
- Nie zmienia to faktu, że jeszcze mam dwadzieścia osiem dni do czasu, kiedy zabierzesz mnie do Romana.
- Tyle czasu miał Sabidim i Marcus, nie ty- Odparł Atraz głosem pozbawionym jakichkolwiek uczuć. Cholera, pomyślałam, próbując wymyślić coś, co pomogłoby mi znaleźć trochę czasu.
- Jeżeli nie załatwię swoich spraw, którymi muszę się zająć, będę uciekała. Chociażbym miała stracić przez to skrzydła- Zapewniłam, mimo, że nie byłam tego taka pewna. Ale na zewnątrz wiedziałam, że emanowałam pewnością siebie. Miałam wrażenie, że oczy chłopaka skanowały mnie, nie wiedziałam, czy jeszcze długo wytrzymam jego badawcze spojrzenie. W końcu, po chwili, która zdawała się ciągnąć w nieskończoność, łowca oparł się wygodniej o oparcie ławki.
-Wiesz, że płacz nie sprawi, iż zmienię zdanie- Dopiero teraz uświadomiłam sobie, że moje policzki są mokre ze wciąż spływających łez, które otarłam ze złością.
- Nie płaczę- Jego białe brwi uniosły się w górę, pokazując, że mi nie wierzy- Taka ilość światła podrażnia moje oczy, które po prostu łzawią- Atraz skinął głową, po czym spojrzał z ciekawością.
- I zawsze tak jest?
- Niestety- Skrzywiłam się- I wygląda na to, że tylko ja tak mam.
- Zdarza się. Co musisz załatwić?- Zapytał bezbarwnie.
- Odciągnąć ważną dla mnie osobę od złego i znaleźć przyjaciela, który najwyraźniej już uległ- Odpowiedziałam, nie mówiąc jednak, że tym złem był Romano.
- Ile ci to zajmie?
- Zależy, jak głęboko weszli.
- Nie możesz po prostu tego zostawić tak, jak jest? Sami w to weszli, sami wyjdą- Pokręciłam głową.
- Nie wyjdą sami. Poza tym, jeżeli ich zostawię, poczucie winy zniszczy mnie-Rozciągnęłam swoje wargi w niewesołym uśmiechu, który bardziej przypominał skrzywienie się- A Romano z pewnością potrzebuje mnie całej.
Nastała cisza. Z oddali słyszałam radosny śmiech dzieci oraz rozmowy ich rodziców, dumnych ze swoich pociech.
- Dobra, rób, co uważasz za potrzebne, byle szybko. Będę miał cię na oku- Powiedział cicho z groźbą wyczuwalną w jego głosie, po czym wstał i zaczął iść w stronę jednej z dwóch bram, znajdujących się w parku. Zszokowana obserwowałam, jak odchodzi.




Jak widać, Gin nie spotkała żadnego z wymienianych wcześniej postaci :)
Jako, że jutro kończę i egzaminy i szkołę, wreszcie mogę poświęcić więcej uwagi na blogu. :D
Nie powiem, mam dość dużo zaległości, które muszę teraz nadrobić, ale raczej się z tego cieszę, przynajmniej mam coś do roboty. ;)
Hmm... Naprawdę zastanawiam się nad kontynuacją tego opowiadania, czy może zakończyć po tej części, ponieważ z góry wiem, że kontynuacja nie będzie łatwą rzeczą, dlatego pytam się was. 
Z resztą, jeszcze za wcześnie na takie tematy. 
I jak wam się podoba rozdział? ;D
Pozdrawiam wszystkich ze swojej pajęczyny, Reia :D
A tak przy okazji, chcialam wszystkim podziękować za głosowanie na Anioły nie gryzą,  które zajęło aż trzecie miejsce na Opowiadania i powieści fantasty, jestem bardziej, niż zaskoczona tym, że blog zdołał wspiąć się na aż tak wysokie miejsce. Dziękuję wszystkim, którzy pomagali, oddając swoje głosy na opowiadanie, jestem wam bardzo, ale to bardzo wdzięczna.  :)

31 komentarzy:

  1. A to niespodzianka ;) Znowu mnie zaskoczyłaś ;P
    Ju z myślałam, że będzie to albo Marcus, albo Romano i szkoda, że nie był, ale cóż ... twoje opowiadanie *_* I tak jest o wiele bardziej ciekawsze.
    Rozdział super, gdzie ty mieścisz te pomysły ? ;D

    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do spotkania z Romanem trzeba jeszcze trochę poczekać, ale mogę powiedzieć, że będzie to za niedługo ;)

      Usuń
  2. Wow. Świetne opowiadanie. Chyba dano juz tu nie byłam, ale to przez tą całą naukę^^ Pozdrawiam.
    http://miss-hanuss.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie Cię rozumiem... Ostatnio też miałam dość sporo nauki i również miałam problemy z powiązaniem jednego końca z drugim, ale jakoś się udało, najgorsze jest już za mną. :D Pozdrawiam

      Usuń
  3. Zupełnie zapomniałam, że miała wcze§noej normalne życie xD
    Matt!!!
    Ale gdzie on polazł? Okradł ją! Skurczybyk (xd) >:(
    Romano... Romano... Romano... Romano i Emily? Jej.
    I mam wrażenie, że Greg jest anielcem. Romanowym anielcem.
    Lubię Atraza.
    Emanuje takim mrokiem. Bardzo przyjemnie:3
    No, no, no! Gratuluję 3 miejsca! Nieźle Pajączku, nieźle :)
    Absolutnie zasłużone miejsce!
    Cieszę się, że masz więcejczasu na pisanie, ja muszę jeszcze trzy dni przetrwać i będzie luz :D
    Ahh, to takie życzenie:
    Wakacji!
    Kraken :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego właśnie wróciła do miasteczka, które wolała unikać. ;) Matt uzależnił się i uciekł. Z jej rzeczami. :) Mnie podoba się wygląd Atraza :D Dzięki, czy zasłużone, to ja nie wiem, w dalszym ciągu nie umiem uwierzyć w to, że blog jest aż tak wysoko na liście. :3 Lepiej trzy dni, niż miesiąc, ponieważ normalnie inni kończą w przyszłym miesiącu szkołę. :D

      Usuń
  4. Gratuluję miejsca! Odcinek świetny i... pisz dalej oczywiście! To jest zbyt super by to skończyć. Niedługo wakacje więcej czasu na pisanie ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, no właśnie nie wiem. Moje pomysły powoli się kończą, chyba zrobię tak, że kiedy skończę to opowiadanie, zrobię sobie małą przerwę. Taką, żeby pomysły znowu zalęgły się w głowie. :) Skoro już wymyśliłam, jak będzie się nazywała druga część, należy chyba kontynuować. ;)

      Usuń
  5. Super! Jak Matt mógł ją okraść?! Wstyd i hańba! Normalnie masakra. Atraz mnie troszkę zaskoczył. Czekam na ciąg dalszy. I masz pisać drugą część!! Pozdrófffka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okradł ją, ponieważ nie miał pieniędzy na kolejną używkę, uzależnił się. :) I najwyraźniej zrobię to. :D

      Usuń
  6. świetny rozdział pisze komentarz dopiero 1 raz ale bardzo mi się spodobało.... zapraszam do mnie: wasabitron3000-kickin-it-mystory-wera.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, bardzo się cieszę :)

      Usuń
  7. Nie zabijaj mnie! Za bardzo pokochałam tego bloga tą historie.Nie możesz tego tak poprostu skończyć...błagam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, jeszcze nie skończyłam. Ale kiedyś koniec musi nadejść, dlatego, że nie chcę mieć jakiegoś tasiemca. ;) Nie wiem, czy będę w stanie to zakończyć od tak, na zawołanie. Ten blog zawsze pozostanie moim oczkiem w głowie. :D

      Usuń
  8. Zgadzam się z każdą osobą która mówi żebyś dalej prowadziła bloga który jest cudowny bo taka jest prawda kochana;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, jak widać, zostałam już przegłosowana. ;) Cieszę się, że Ci się podoba. :D

      Usuń
  9. Gratulacje ! :*
    Rozdział cudowny :O ! Super , że pozwolił jej jeszcze załatwić " te " sprawy . Nie kończ bloga , będzie mi strasznie przykro - w sumie nie tylko pewnie mi . Cudownie piszesz - wciągasz , że ho ho kochana ! :*
    Dużo weny Ci życzę . Pozdrawiam ! :*

    Do następnego ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to właśnie chodzi, żeby oderwać czytelnika od rzeczywistości i sprawić, żeby zaczęli wierzyć w to, co się napisało. Przynajmniej ja tak mam, kiedy czytam dobrą książkę. ;) Pozwolił jej dokończyć swoje sprawy, żeby później ją schwytać i podać na srebrnej tacy Romanowi. Do następnego :D

      Usuń
  10. super! i niekończ tego opowiadania, proszę cię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postanowiłam, że go nie skończę. Zrobię tylko malutką przerwę, tak, żeby pomysły znowu zaczęły kiełkować w mojej głowie. :)

      Usuń
  11. Fantastyczny rozdział całkowicie przeniosłam się w twój świat :)
    Zapraszam serdecznie na nowy rozdział, mam nadzieję, że zajrzysz :)
    Pozdrawiam
    http://wojna-elfow.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to chodziło :D Właśnie! Już całkiem zapomniałam o czytaniu. Przyznaję, trochę zaniedbałam inne blogi, jednak w najbliższym czasie postaram się wszystko nadrobić ;)

      Usuń
  12. Rozdział jak każdy strasznie mi się podoba. Kontynuuj to opowiadanie, bo jest fantastyczne ;). jeżeli miałabyś czas to zapraszam na swojego bloga http://zapomniana-przeszlosc.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, chyba jednak będę kontynuowała. Nie powiem, bardzo się do tego opowiadania przywiązałam, i nie mam dość siły, żeby go tak skończyć. ;D Oczywiście, jak tylko go znajdę, zajrzę.

      Usuń
  13. Szkoda, że powoli będziesz już kończyła tego bloga. Bardzo przyjemnie się czyta twoje opowiadanie i mam nadzieję, że po skończeniu tego założysz jakiś inny :p.
    Przyznam, że przeszło mi przez myśl że to może być któryś z jej znajomych ale bardziej byłam pewna tego że to ktoś z aniołków. Rozdział jak zwykle świetny. Pozdrawiam. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postanowiłam ostatnio, że go nie skończę, tylko na chwilę zawieszę i w międzyczasie założę drugiego z opowiadaniem. ;D No, nie mogłam zostawiać Gin ciągle w otoczeniu aniołów, prawda? ;)

      Usuń
  14. Anonimowy16:43

    Strasznie mi się podoba twoje opowiadanie *-* uzależnia ;) czekam na dalszą część . Mam pytanie czy Gin spiknie się w końcu z kimś ? :D fajnie by było gdyby była nutka romansu :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie, będzie! Co prawda, pod sam koniec, ale spiknie się z kimś. :D

      Usuń
  15. Matko! To jest genialne!
    Nie kończ tego, proszę ! ;*
    To się czyta jak mega książkę.
    Już ubolewam nad tym, że zostało mało rozdziałów do czytania i że będę musiała czekać, bo wtedy ciekawość mnie zezre. ;)
    Pisz jak najwięcej i najszybciej! ;**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na jakiś czas będę musiała, ponieważ pomysły wypływają ze mnie jak z dziurawego balonika. Ale jestem niemalże pewna, że powrócę do niego. :) Ha! Niby mówię "koniec się zbliża", a ja w dalszym ciągu go nie widzę. Możliwe jest, że rozdziałów będzie trochę więcej, niż tego oczekiwałam. Tak więc nie martw się. Z resztą, o ile będzie Ci się podobało, zamierzam pisać dalej opowiadania, już mam nawet pomysł, o czym będzie następne :D

      Usuń
  16. Hmmm tego to się nie spodziewałam :) Romano u Emily... szok :)
    Zaskakujesz mnie z każdym nowym rozdziałem :D

    OdpowiedzUsuń