1 lipca 2013

XXXI






Przez jakiś czas siedziałam jeszcze w parku, niepewna co mam zrobić. Byłam zszokowana tym, że Atraz pozwolił mi zostać. Po jakimś czasie jednak wstałam, z zamiarem poszukania Matta. Skoro się uzależnił, musiał być z innymi ludźmi takimi jak on, dlatego skierowałam się w stronę tej gorszej strony miasta. Było to kilka ulic pełnych osób niemogących "przeżyć" bez narkotyków, gangów, bezdomnych oraz kobiet i czasem nawet mężczyzn sprzedających swoje ciała. Pewnie będzie w tym właśnie miejscu, a ja nie mam najmniejszego zamiaru mu odpuścić, chociażbym miała sama go stamtąd wyciągnąć i zamknąć w pokoju, dopóki nie przyjedzie Martin i nie doprowadzi do porządku.
Idąc tak przez miasto, każdy odsuwał się ode mnie, widząc moją wykrzywioną we złości twarz, dlatego też nie miałam najmniejszego problemu w dotarciu do dzielnicy, w której miałam nadzieję go znaleźć.  Po obejściu kilku ulic usłyszałam wreszcie znajomy głos przyjaciela, który próbował coś komuś sprzedać. Byłam niemalże pewna, że były to moje rzeczy.
- Ale... Tylko tyle? Przecież ten nóż jest dużo więcej wart, niż mówisz!- Szepnął rozeźlony Matt.
- Używany. Nie więcej, niż gram za całość i to jest moja ostatnia oferta- Szepnął ktoś spokojnym i stanowczym tonem. O nie, nie może sprzedać mojego plecaka, pomyślałam, zanim weszłam cicho w zaułek, w którym słyszałam bruneta.
- Dzień dobry- Powiedziałam, sprawiając, że Matt i jego kolega diler podskoczyli ze strachu widząc mnie na końcu zaułka- Matt, nie ładnie jest tak kraść cudze rzeczy- Spojrzałam na niego wściekła, po czym przeniosłam swoje spojrzenie na cofającego się dilera- A ty gdzie?- Chłopak zaczął kłamać, że musi już wracać do domu- Najpierw oddaj narkotyki- Gdy odpowiadał jąkając się, że nie ma żadnych dragów, podeszłam do niego i wyjęłam z kieszeni większą część świństwa, którą raczył częstować inne osoby. Uśmiechnęłam się do niego lodowato, po czym rozsypałam wszystkie proszki oraz zioła, rozdeptując je we wszystkie strony, tak, że nie był w stanie zebrać choćby miligrama z ziemi, chociaż starał się to zrobić trzęsącymi się rękoma. Gdy wiedziałam już, że chłopak tego dnia nie sprzeda więcej narkotyków, odwróciłam się w stronę Matta.
- Ty- Wskazałam na niego palcem- Idziesz ze mną- Warknęłam, powoli zbliżając się do bruneta i złapałam go delikatnie za nadgarstek, używając zaledwie malutką część swojej realnej siły.
-Rany, Gin, puść mnie!- Sapnął mój przyjaciel, ale nie zwracałam na to uwagi, tylko podniosłam swój plecak i zarzuciłam go na ramię.
- Straciłam cierpliwość, Matt- Warknęłam- Nie po to uciekałam z miasta, żebyś zaczął ćpać i kraść.
- O czym ty mówisz!- Krzyczał, a ja spojrzałam w niebo, które powoli zaczynało ciemnieć. Cicho zaklęłam.
- Chodź, idziemy. Dopóki Martin tu nie przyjedzie, a już jest w drodze i tego możesz być pewien, że przyjedzie po swojego uzależnionego brata bliźniaka, będziesz ze mną i nie obchodzi mnie nic innego. Dla ciebie prochy już się skończyły.
Nadal nieźle zdenerwowana, zaciągnęłam przyjaciela do podrzędnego hotelu i wynajęłam pokój na najwyższym piętrze, upewniając się wcześniej, że nie ma żadnego innego wyjścia poza tym, którym weszliśmy. Puściłam przestraszonego Matta, który zaczął nerwowo pocierać rękę, za którą trzymałam. Złość zaczęła tlić się w jego brązowych oczach.
- Dlaczego to zrobiłaś?!- Westchnęłam powoli, próbując opanować chęć zaatakowania chłopaka.
- A dlaczego nie? Miałam pozwolić, żebyś sprzedał moje rzeczy, które ukradłeś i dalej się staczał? Spójrz na siebie, człowieku!- Dobra, próba uspokojenia się nie zadziałała, napięłam mięśnie całego swojego ciała w próbie powstrzymania samej siebie.
- A co ciebie to obchodzi?! Ty też odeszłaś!- Te słowa miały ten sam efekt, jak wiadro zimnej wody wylewanej na rozgrzane ciało. Momentalnie wściekłość zniknęła, pozostawiając po sobie smutek.
- Zrobiłam to tylko po to, żeby was chronić- Szepnęłam, patrząc się na zagubionego przyjaciela, dalej stojącego w tym samym miejscu, czyli na środku pokoju.
- Chronić?- Prychnął- Niby przed czym? Przed gniewem jakiegoś dilera? Przyznaj się, wisisz komuś kasę i nie chcesz oddać- Syknął, wskazując na mnie palcem wskazującym. Tym razem nie wytrzymałam, nie zdołałam powstrzymać swojego gniewu.
- I mówi to osoba, która okrada własnych przyjaciół?- Warknęłam- Chciałam was chronić przed kimś o wiele gorszym od dilerów.
- A co jest gorsze od wściekłego dilera?- Zapytał sarkastycznie brunet. Już brałam oddech, żeby odpowiedzieć, gdy ktoś zapukał energicznie w drzwi. Spojrzałam na zdziwionego przyjaciela.
- Oczekiwałaś kogoś?- Zapytał, a ja pokręciłam głową.
- Poza Martinem? Nie. Z resztą i tak nie wie, gdzie jesteśmy. Mam zamiar zadzwonić do niego jutro.
Przez chwilę byliśmy cicho, czekając, ponieważ nie byliśmy pewni, czy to było do nas, czy do sąsiednich drzwi, zbyt zajęci kłótnią. Po kilku sekundach cienka warstwa pomalowanego drewna z klamką aż zatrzęsła się od czyjejś dłoni. Spojrzałam nerwowo na Matta, po czym odeszłam wolno w stronę wyjścia, które otworzyłam i jęknęłam, widząc osobę stojącą na hotelowym korytarzu. Jeszcze jego tutaj brakowało, pomyślałam, lustrując uważnie Rafaela z góry na dół, który robił to samo.

- Co ty tu robisz?- Zapytałam marszcząc brwi zdenerwowana.
- Przychodzę, zanim powiesz za dużo- Zaraz, zaraz, skąd on mógł to wiedzieć? Niepokój zaczął skradać się po moich kościach niczym choroba, zostawiająca po sobie martwą tkankę. Byłam pewna, że gęsia skórka pojawiła się na moich ramionach i nie tylko, oraz wiedziałam, że Rafael to zauważył.
- Nie powiem aż tak dużo- Zapewniłam mrużąc ostrożnie oczy- Ale pewne rzeczy Matt musi wiedzieć.
Zielone tęczówki anioła zwróciły się w stronę bruneta stojącego za mną i szybko ogarnęły go wzrokiem, oceniając. Wyraźnie widziałam błysk w oczach, który jednak szybko zgasł, najwyraźniej Rafael nie uznał mojego przyjaciela za godnego większej uwagi, jednak w dalszym ciągu nie odrywał wzroku od chłopaka stojącego za mną.
- Po co on ma to wiedzieć? To go nie dotyczy- Jego oczy nie mrugały, trzymając w uwięzi Matta. Wkurzyłam się z tego powodu, ponieważ mimo tego, że brunet mnie okradł, w dalszym ciągu był moim kolegą, dlatego musiałam to jakoś przerwać i mu pomóc.
- Przestań- Rozkazałam, chcąc jakoś odwrócić uwagę Rafaela od mojego przyjaciela- Właśnie, że to go dotyczy- Wreszcie, udało mi się jakoś zainteresować zielonookiego. Jego twarz stężała, a dłonie zacisnęły się.
- Wiedziałbym, gdyby tak było- Prawie warknął, sprawiając, że po moich plecach przeszedł lodowaty dreszcz, który oczywiście zignorowałam.
- Powiedz mi, czy do Romana dołączył jakiś wysoki, niebieskooki blondyn o imieniu Gregory?- Chciałam się upewnić, podając pełne imię Grega, na dźwięk którego Rafael zacisnął usta i spojrzał ostro to na mnie, to na Matta.
- Tak- Padła odpowiedź, która sprawiła, że wściekłość powróciła z wielkim hukiem, rozlewając się po moich żyłach niczym trucizna, powoli wykańczająca swoją ofiarę. Widząc moją reakcję Anioł Ciemności zmrużył oczy- Znasz go.
- Bingo- Mruknęłam mocno zaciskając szczękę- Ale nie aż tak dobrze, jak Matt.
Zrozumienie błysnęło w twarzy zielonookiego, który po chwili westchnął głęboko.
- I należą mu się wyjaśnienia- Dodałam cicho.
- O co tu do jasnej cholery chodzi?!- Warknął Matt, stojący gdzieś za mną, najwyraźniej uznając, że to jego kolej na odezwanie się- Gin, kim jest ten facet?
Spojrzałam za siebie na chłopaka, który nie wiedział o tym, że jego najbliższego kolegę spotkało coś okropnego, coś, przez co nie będzie mógł już powrócić do swojego dawnego życia, po czym zwróciłam się do Rafaela.
- Już i tak siedzi w tym po same uszy- Spróbowałam przekonać anioła, ale i tak strach trzymał mnie w swoich więzach- Więc dlaczego nie powinien wiedzieć chociaż tych najbardziej istotnych rzeczy?
- Powiem ci, jeżeli zaczniesz gadać za dużo- Powiedział tylko, co oznaczało w tym wypadku zgodę. Poczułam, jak moje mięśnie powoli zaczynają się rozluźniać, a ulga spłynęła po mnie niczym woda, która oczyściłam mnie z części strachu- Wpuścisz mnie wreszcie, czy zbierasz jeszcze większą widownię- Na moje niezadane pytanie mruknął- Jeżeli tak, to masz już niewielką grupkę, coś koło trzech osób.
Nieco speszona rozejrzałam się po zaniedbanym korytarzu i zamkniętych drzwiach, po czym westchnęłam znowu spięta.
- Dobrze, wchodź. Ale zaraz po tym, jak skończymy wychodzisz stąd- Dodałam pewna siebie, żeby pokazać mu, że wiem, iż naprawdę to zrobi. Mimo, że miałam wątpliwości. Rafael wszedł do pokoju tak, jakby był on jego własnością, z pewnością siebie poruszając się niczym rekin w wodzie, jednak byłam pewna, że spośród naszej trójki to on widział najwięcej detali, jak i słuchał wszystkich odgłosów. Tak na wszelki wypadek, zawsze gotów do walki. Ignorując bruneta, który wciąż stał na środku pokoju, słuchając naszej rozmowy, którą odbyliśmy i usadowił się w jedynym fotelu, z dłońmi usadowionymi na podłokietnikach w rozluźnionej pozie.
- Gin?- Zapytał nieco drżącym głosem Matt- O co tutaj chodzi? Kim jest ten chłopak?
- To jest Rafael- Wytłumaczyłam cicho, zwracając się teraz w stronę przyjaciela- To z nim byłam przez prawie całe lato, pomógł mi się skryć przed Romanem- Widząc zdezorientowany wyraz twarzy przyjaciela, szybko wyjaśniłam, a mój głos pełen był nienawiści, jaką żywiłam do anioła, który mnie przemienił- To on spalił mój dom. W dodatku szuka mnie, żeby wykorzystać w jakimś niecnym planie.
- To on spalił twój dom?- Powtórzył zszokowany brunet po mnie, a ja uśmiechnęłam się niewesoło, kiwając głową i obserwując, jak powieki chłopaka się rozszerzają, co sprawiło, że wyglądał jak trzynastolatek- Ale… My myśleliśmy, że to ty zrobiłaś albo jakiś diler. A ten Roman, kim on jest?
Próbowałam znaleźć jakąś sensowną odpowiedź, jednak jak na złość żadna nie przychodziła mi do głowy. Usłyszałam, jak Rafael odezwał się zza moich pleców.
- Tego nie musisz wiedzieć- Powiedział to tak, jakby był znudzony, co tylko wnerwiło mojego przyjaciela.
- Dlaczego? Czy to jest jakaś tajemnica?- Dopytywał się chłopak. Spojrzałam w twarz Anioła Ciemności, który pokręcił prawie niezauważalnie głową i westchnęłam, próbując się uspokoić.
- Niestety tak, jednak może ty coś wiesz o nim.
Poczułam na sobie ciężki wzrok Rafaela, który wydawał się wiercić dziurę na samym środku moich pleców. Przestąpiłam z nogi na nogę, obserwując jak Matt patrzy się na mnie, jakbym miała dwie głowy, albo nagle zaczęła mówić w całkowicie obcym języku.
- A co ja mam o nim wiedzieć?- Pora wyłożyć kawę na ławę.
- Ponieważ, z tego, co mi powiedziałeś to właśnie Romano teraz przyjaźni się, o ile można tak to nazwać, z Emily.
- Jak to?!- Krzyknął, a ja poczułam, jakby ktoś zerwał mi skórę z pleców razem z ubraniem, zdawało mnie się, że czułam każdy prąd w powietrzu, wszystko sprawiało, iż miałam ochotę drżeć i nie tylko przez to nieprzyjemne uczucie. Nagle poczułam większy prąd i po oczach rozhisteryzowanego przyjaciela zorientowałam się, że Rafael właśnie zrobił coś dziwnego. Powoli odwróciłam się i już wiedziałam, że zrobił coś niezwykłego, przynajmniej dla Matta. Sądząc po minie anioła, ledwo się kontrolował. Paniczny strach zaczął paraliżować moje ciało oraz zatykać gardło, byłam świadoma każdego poruszenia w pokoju, widziałam wszystko, mimo, że całą moją uwagę poświęciłam najniebezpieczniejszemu drapieżnikowi w mieście, możliwe, że i na świecie.
- Kiedy zamierzałaś mnie o tym powiedzieć, Genevieve?- Zapytał tak cicho, że prawie go nie usłyszałam. Uznałam, że najlepiej będzie powiedzieć prawdę.
- Gdyby to było możliwe, to nigdy byś się o tym nie dowiedział- Przed odpowiedzią wziął głęboki wdech, po czym spojrzał na mnie z dziwnym błyskiem w oczach i oblizał się.
- Wiesz, co to znaczy, prawda?- Uśmiechnął się, co znaczyło, że to, o czym myślał niekoniecznie będzie mi się podobało- Boisz się- Stwierdził, a ja prychnęłam.
- Tak, boję się. To byłoby z mojej strony nierozsądne, gdybym tego nie robiła, prawda?
- Masz rację, ale i tak będę chciał cię ukarać- Warknął z taką pewnością siebie, która wysłała dreszcz zimna po moim ciele, lecz po chwili lód został stopiony przez ogień złości, która wybuchła we mnie.
- Dlaczego?! Powiedz mi, Rafaelu, dlaczego chcesz mnie ukarać? Za to, że dowiedziałam się od przyjaciela, że wszystko straciłam? Że Romano zabrał mi wszystko?! Spójrz tylko, straciłam mojego przyjaciela, najlepsza przyjaciółka jest w tej chwili z tym potworem, który może ją każdej chwili zabić, lub, co jest o stokroć gorsze, przemienić, rozbijając wszystko, co miało jakikolwiek kontakt ze mną! Do cholery, to przez niego Matt wpadł w nałóg! A ty chcesz mnie przez to ukarać!- Krzyknęłam, wylewając w końcu wszystko, co trzymałam w środku, zamknięte pod kluczem. Nastała cisza pełna napięcia, w której patrzyłam się prosto w oczy Rafaela, którego złość jakoś się ulotniła, jednak błysk pozostał.
- Gin…- Usłyszałam przyjaciela, stojącego gdzieś za mną, z którego głosu słuchał było smutek- Nie wiedziałem…
- Przestań, Matt.
- I tak uważam, że powinnaś odbyć karę, może nie za to, że mi czegoś nie powiedziałaś, ponieważ uważam, że to, co zrobił Romano jest już wystarczającą karą dla ciebie, ale za to, że po raz kolejny uciekłaś- Odezwał się anioł, specjalnie zniżając swój głos o kilka tonów.
- Nie obchodzi mnie to. Mam tego dość, rozumiesz? Nie będę traciła więcej czasu, podczas kiedy Romano ma moją przyjaciółkę- Powiedziałam, po raz pierwszy czując pewność, że to jest tym, co zamierzam zrobić, mimo konsekwencji. Zielone oczy Rafaela mrugnęły, zrywając kontakt na krótki moment, co znaczyło, że wygrałam, przynajmniej na razie. Nie wiedziałam, jeszcze, jaką cenę przyjdzie mnie za to zapłacić, chociaż mogłam już z góry powiedzieć, że nie będzie mi się ona podobała. Jednak zrobię wszystko, tylko po to, żeby moi przyjaciele byli znowu razem. Wszystko.







I jak wam mija lato? ;)
Ja właśnie oficjalnie zaczęłam leniuchować, pogoda też dopisuje, więc można wychodzić z przyjaciółmi :D
Może i trochę się spóźniłam, ale za to zrobiłam trochę dłuższy rozdział. :) 
Właśnie, bardzo podoba mi się ta długość, chociaż nie zawsze miałam czas i pomysły, żeby tak pisać. 
Mam nadzieję, że wam się podobało oraz, że nie zrobiłam żadnego błędu, tym razem nie było żadnego poprawiania, dlatego trochę się martwię. 
Pozdrawiam wszystkich i życzę miłego wieczoru. ;)

24 komentarze:

  1. Było pare błędów i miałam ci zamiar o nich powiedzieć, pajączku, ale jestem wyczerpana i mam "kaca" po pewnej miniaturce.
    Przepraszam :c
    Świetny ten rozdział :D Znalazła Mattaba Rafael znalazł ją!
    Strasznie podoba mi się wizja Romano w domu Emily i niepewność, co też jek zrobi ale zupełnie kocham cie za to, Reiu, że Gin jest jaka jest
    Gotowa poświęcić się dla przyjaciół.
    Tylko czekam, aż przyjadzie Artaz i będzie chciał ją zabrać.
    Yeach! Genevieve, kampania antunarkotykowa! :D
    Wizja wynajmowania mrocznych aniołów przez rząd w celu zlikwidowania dilerów bardzo mi się podoba xD
    Wybacz, mam rozwalony mózg xc
    Spędzaj czas bardzo wakacyjnie, kochana! :D
    Kraken

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem. Za każdym razem, jak to czytam znajduję coraz więcej błędów. ;/ Ale staram się to poprawić. :) Tak właśnie jest, jak się pisze o późnej porze. Początkowo miała zwiewać, gdzie pieprz rośnie, ale zmieniłam zdanie. ;D Mnie również się ten pomysł podoba, wtedy nie byłoby takich problemów z narkotykami. Ale są i złe anioły, które wolą szkodzić ludziom. Czyli byłoby gorzej. Lepiej chyba je zostawić, nie sądzisz? ;)

      Usuń
  2. Hej! Nie wszyscy mają tak dobrze. Ja jestem o wiele starsza i pracuję , a że jest sezon to i 16 godzin dziennie . Więc nici z wakacyjnego leniuchowania. A co do błędów, są. Co najbardziej mnie uderzyło to notoryczne powtórzenia w pierwszym akapicie. Czekam na dalszy ciąg, jestem ciekawa jak dalej rozwiniesz akcję. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważyłam i nieco zmieniłam. :D Rozumiem, z resztą moje wakacje się już skończyły, może i nie chodzę już do szkoły, za to przybyło mi nagle miliard innych spraw i obowiązków, tak że ledwo wiążę koniec z końcem, lub jestem zbyt zmęczona, by myśleć. ;)

      Usuń
  3. ją mam za dużo leniuchowania na wakacje. już pierwszego dnia złamałam nogę i przez 5 tygodni nic innego od wychowania się nie będę robiła :-( rozdział świetny, oby tak dalej! a kiedy następny???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuję i życzę szybkiego powrotu do zdrowia! Nowy rozdział właśnie piszę, wreszcie mam trochę czasu to trzeba się za to zabrać, prawda? ;D

      Usuń
  4. Świetny rozdział. Jakieś tam błędy są ale co tam będziemy się przejmować małymi niedoskonałościami :D. U mnie pogoda nie zbyt piękna, od tygodnia pada :[ i w dodatku dzisiaj burza. Życzę udanych wakacji :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na razie są nieco zapracowane, ale myślę, że będą udane, szczególnie, że dowiedziałam się, że za niedługo jadę do Polski! :D Z tego, co wiem, powinno się polepszyć ;)

      Usuń
  5. Kurcze dział jak zawsze pełen akcji. Cudny wątek. Strasznie mnie wciągnął. Dobrze, że Matt już coś wie. Czekam na następny rozdziałek. Dużo weny życzę również ! ;*. Lato póki co bardzo ładne. Ponad 30 stopni. OMG aż nie wiem w czym chodzić :D najlepiej goło i wesoło xD .
    Wspaniałych wakacji ! :*


    Pozdrawiam , dobranoc ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matt coś wie, ale nie wszystko. Wena się przyda, a nawet bardzo. ;D Więc korzystaj, dziewczyno! W taką pogodę najlepiej włożyć bikini i na basen albo jeziorko. :)

      Usuń
  6. To pojechałaś na całego, kochana :D
    Wiesz, co ci powiem ?> Ten rozdział jest wyśmienity, a Gen w końcu pokazała na co ją stać ! Oj takie mocne charaktery lubię ! Niech już sobą nie daje pomiatać !
    Rafael - jego postawa jest wkurzająca, ale nadal mnie intryguje xd Lubie go, mimo, że zachowuje się jak pacan :(

    O też zaczęłam leniuchować, chociaż muszę powiedzieć, że strasznie mi się nudzi :P

    Pozdrawiam i życzę miłych wakacji ! ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam czasu na nudy, tylko dom, sklepy, college, jeszcze jeden, dentysta, dom. Nienawidzę chodzić do dentysty, oni mnie przerażają. ;D Właśnie o to chodzi. :) Ja jeszcze nie zdążyłam się wynudzić. ;) Dzięki i nawzajem!

      Usuń
  7. Anonimowy13:52

    Witaj, witaj,
    to znów ja ;] eee.... mam nadzieję, że się na mnie nie obraziłaś, tak dawno tutaj pisałam, że masz nowego czytelnika, a ja co.... niestety powody zdrowotne i techniczne sprzysięgły się przeciwko mnie, i z czytaniem jestem z ręką w.... ale nadrobię, nadrobię to już wiem na pewno, jedynie pozostaje kwestia kiedy... do końca lipca po winnam się jednak wyrobić, tym bardziej, ze chcę powrócić ponownie do wcześniejszych rozdziałów....
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że się nie obraziłam, nie mam za co. Przecież nie zawsze ma się czas, żeby wchodzić na czyjegoś bloga, sama zaniedbuję blogi, na które lubię wchodzić. Muszę zaglądnąć tam kiedyś. :D Mam tylko nadzieję, że wszystko już w porządku. w takim razie życzę Ci miłego czytania :) Dziękuję i również pozdrawiam. ;D

      Usuń
  8. Anonimowy22:22

    Witam, bardzo ciekawie napisane i ładny nagłówek ^^. Zapraszam Cię na zapisanie na magiczne forum: http://www.vaylon.wxv.pl/index.htm. Mam nadzieję, że Ci się spodoba i tak się zapiszesz.
    Pozdrawiam elfka Eve.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, na pewno wejdę. :D

      Usuń
  9. Siemka! Piszesz pięknie, uwielbiam twoje opowiadanie, świetny rozdział. Czekam na kolejne mam nadzieję, że nie długo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, nie nie powinno mi zająć to bardzo dużo czasu, postaram się wyrobić do niedzieli. :D

      Usuń
  10. Świetny. Zapraszam do mnie:
    http://lion-templates.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Anonimowy09:06

    Piszesz fajne opowiadania, ale ostatni wpis byl 1 lipca, a dziś jest 12. Są wakacje, jest więc więcej czasu, myślałam, że będziesz częściej dodawala posty. Myśle, że nie tylko ja się niecierpliwie. Mam nadzieje, ze przez swoją nieobecnosc np. W zeszycie, napisalas dłuższy rozdzial, albo dwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, też chciałam dodawać częściej posty, ale moja wena najwyraźniej też postanowiła sobie zrobić krótkie wakacje. Mam jednak nadzieję, że szybko powróci do mnie i przyniesie ze sobą jakiś pomysł, albo dwa. :)

      Usuń
  12. Frymcia17:53

    Znalazłam twojego bloga wczoraj wieczorem i jak zaczęłam czytać to nie mogłam się oderwać. Tak bardzo mnie wciągnął, że już dzisiaj skończyłam:-)
    Świetnie piszesz a drobne błędy mi nie przeszkadzają bo dla mnie liczy się treść, która jest mega!;-)
    Kiedy nn bo już nie mogę się doczekać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że Ci się podoba. :D Co do błędów- nie zawsze potrafię je zobaczyć, jak i moja siostra, która stara się poprawić nieco rozdziały. NN właśnie się pisze, postaram się go zrobić jak najszybciej. ;)

      Usuń