19 stycznia 2014

XLIII






Nie wiedząc, co zrobić, zaczęłam obgryzać paznokcie. Nie mogłam go tu zostawić. W najlepszym przypadku Romano by go dobił, a o tym, co innego mógłby mu zrobić, wolałam nie myśleć. Niepewnie przykucnęłam obok chłopaka i lekko go szturchnęłam.
- Hej, ty. - Nagle przypomniałam sobie, jak Emily się do niego zwracała - Daniel, Daniel! Musisz mnie posłuchać, hej! - Sfrustrowana rozejrzałam się ponownie wokoło. Drzewa, wszędzie drzewa! Słońce odbijało się od tafli wody…Woda! Szybko pobiegłam tam, skąd dojrzałam rozbłyski światła, i znalazłam niewielkie jeziorko. Ułożyłam dłonie w małą łódkę, w którą zebrałam trochę wody, po czym wróciłam i wylałam chłodną ciecz na twarz chłopaka. - Obudź się. - Daniel w odpowiedzi jęknął głośniej. - Musimy uciekać, tu nie jest bezpiecznie. - Brunet zmarszczył czarne brwi. - W każdej chwili mogą się tu zjawić i cię zabić. - Chłopak uchylił lekko powieki i spojrzał na mnie ze złością. - Wstawaj, Daniel, mówię prawdę.
Nie zważając na jęk leżącego, odwróciłam go na plecy, po czym, łapiąc za kurtkę, pociągnęłam do pozycji siedzącej. Mimo że bardzo się starałam, to nie dałam rady zrobić więcej, dlatego dalej do niego przemawiając, spoliczkowałam go mocno, uzyskując głośny protest.
- Rusz się i mi pomóż! Staram się cię uratować!
Trochę poskutkowało. Chłopak spiął mięśnie nóg i kiedy ponownie spróbowałam pociągnąć go w górę, pomógł mi trochę, dzięki czemu zdołałam go podnieść. Nie chcąc, żeby ponownie upadł, oparłam go o siebie i przerzuciłam jego bezwładną rękę przez ramię, ruszając w głąb lasu. Wiedziałam, że musimy stąd uciec, jednak nie miałam kompletnego pojęcia, gdzie i w jaki sposób.
- Hej, Daniel. W którą stronę mamy iść, żeby dojść do ulicy? - Nie byłam pewna, czy brunet odpowie, jednak po chwili dosłyszałam cichy szept:
- Moja… Kieszeń. - Prędko przeszukałam kurtkę, po czym zaczęłam obmacywać jego spodnie. W jednej z kieszeni znalazłam telefon komórkowy. Szybko go odblokowałam i przejrzałam wszystkie aplikacje, po czym wybrałam nawigację i modliłam się, żeby zadziałała. Po pełnej napięcia chwili załadował się obraz, ukazując, że znajdowaliśmy się niedaleko jakiejś drogi. Nie zwracałam uwagi na nazwę ulicy lub dokąd ona prowadzi, wiedziałam jedynie, że skoro jest tam droga to i powinny być jakieś samochody.
- Chodźmy. - W jednej ręce trzymając telefon, a drugą obejmując Daniela i w połowie go ciągnąc, a w połowie niosąc, zmierzałam do celu.
- Dzwoń do Ra… - Nagle chłopak zaczął się trząść. Spanikowana ścisnęłam go mocniej.
- Nie mdlej mi tutaj, przed nami jeszcze kawał drogi do przejścia. Nie uniosę cię - jęknęłam w tym samym momencie, kiedy stracił przytomność. - Daniel! - Za późno, chłopak przygniótł mnie całym ciałem, sprawiając, że straciłam równowagę i upadłam na ziemię. - Wstawaj wielkoludzie! - Zepchnęłam bezwładnego anioła z siebie i ponownie sprawdziłam mu puls, wzdychając z ulgą, kiedy poczułam słabe trzepotanie. Rozejrzałam się wokoło, szukając telefonu, który wyleciał mi z dłoni podczas upadku, i podnosząc go, przypomniałam sobie ostatnie słowa Daniela.
Chciał, żebym do kogoś zadzwoniła, ale do kogo? Zaczęłam przeglądać listę kontaktów, gdzie ku mojemu zdziwieniu znalazłam numer do jakiegoś Rafaela. Nie byłam do końca pewna, czy jest to numer do Rafaela Anioła Ciemności, ale domyślałam się, że właśnie o niego chodziło. Wzięłam głęboki oddech i nacisnęłam na zieloną słuchawkę.
- Masz jakieś wieści? - odezwał się głos Rafaela. Ze stresu czułam, jak moje dłonie nagle stają się wilgotne.
- Można tak powiedzieć. - powiedziałam, czując się nagle, jakbym miała znowu sześć lat i zbiła ulubioną wazę mamy.
- Gin?
- To Daniela miałam zabić - szepnęłam drżącym głosem - ale tego nie zrobiłam !
Zapadła długa cisza, która sprawiała, że denerwowałam się jeszcze bardziej.
- Czy mogę z nim porozmawiać?
- Nie za bardzo. - Skrzywiłam się. - Jest nieprzytomny. - Usłyszałam głębokie westchnięcie Rafaela.
- Czy ty zawsze musisz sprawiać problemy, Gin?
- Trzeba było mnie nie oddawać temu wariatowi - mruknęłam, czując, jak przez strach przebija się złość.-Wtedy nic takiego by się nie stało.
- Gdzie jesteś? - przerwał mi chłopak, a ja szybko mu odpowiedziałam i otrzymałam zakaz ruszania się gdziekolwiek.
Usiadłam obok Daniela i po raz pierwszy uważnie na niego spojrzałam. Posiadał krótkie czarne włosy i bardzo jasną karnację, na której odznaczały się czarne brwi oraz długie rzęsy. Miał regularne rysy twarzy, kwadratową szczękę, prosty nos i pełne, niemal tak blade jak jego skóra, usta. Przełknęłam nerwowo ślinę, nie zwracając uwagi na ucisk w skroniach, który chwilę później zaczął pulsować i rozprzestrzeniać się w stronę czoła. Skupiona na pulsowaniu skroni nie usłyszałam, że ktoś się zbliża, dopóki czyjaś dłoń na moim ramieniu nie przywołała mnie do rzeczywistości.
- Wstawaj Gin - powiedział Rafael, po czym pociągnął mnie w górę, stawiając na nogach, a następnie puścił mnie, żeby pochylić się nad Danielem. - Coś ty mu zrobiła? - zapytał, patrząc się na nieprzytomnego chłopaka. - Zresztą, nieważne. Później mi to wytłumaczysz. - Spojrzał na mnie, nie kryjąc złości, która szybko została zastąpiona innym uczuciem. - Co ci się stało?
- Nic. - W mgnieniu oka pojawił się obok mnie i przyłożył dłoń do mojego czoła.
- Masz gorączkę - mruknął, wyciągając telefon i napisał szybko wiadomość tekstową. - Chodź, musimy stąd odejść, dopóki Romana jeszcze tu nie ma. - Sięgnął po Daniela, który zajęczał w odpowiedzi, ale się nie obudził, i podniósł go, przerzucając przez ramię bezwładne ciało.- Chodź - rzucił tylko, po czym ruszył do przodu. Przez chwilę szliśmy w całkowitej ciszy, która ze względu na ciekawość Rafaela nie potrwała długo.
- Po drodze możesz mi wyjaśnić, co takiego znowu narobiłaś.
- Nic - burknęłam. - Kazał mi go zabić, a później uciekać, gdzie pieprz rośnie, inaczej zrobi mi to samo, co ja miałam zrobić Danielowi.
- Skąd wiesz, jak on się nazywa? - Przełknęłam nerwowo ślinę, przypominając sobie przerażoną twarz Emily.
- Po prostu wiem. - Nie chciałam o tym rozmawiać, dlatego szybko zmieniłam temat. - Myślisz, że wszystko będzie z nim w porządku?
- Nie wiem - odparł szczerze. - Zależy od tego, co mu zrobiłaś.
- Ugryzłam go - przyznałam cicho, patrząc pod nogi. Byłam już niemal pewna tego, że coś się ze mną działo. Ból głowy zamiast znikać, nasilał się, promieniując już w szyi i ramionach. Miałam wrażenie, że w przełyku paliły się ognie piekielne schodzące coraz niżej, muskając płuca i żołądek, pochłaniając moje ciało. Dopiero po chwili zorientowałam się, że Rafael przystanął i obserwował mnie z poważnym wyrazem twarzy.
- Do diabła Genevieve, powiedz, że nie piłaś jego krwi! - warknął na mnie, a ja się skrzywiłam.
- A co, jeżeli to zrobiłam?- zapytałam ostrożnie. - Możemy już iść?
- Wtedy umrzesz - powiedział anioł z pustym wyrazem twarzy i zmierzywszy mnie po raz kolejny płonącym wzrokiem,ponownie zaczął iść.
Umrę? Jak to umrę? Przecież wypicie głupiej krwi nie może spowodować śmierci! A co będzie, jeśli Rafael ma rację? Postanowiłam dowiedzieć się czegoś więcej na ten temat.
- Umrę?
- To jest cena, którą musimy płacić za picie anielskiej krwi. Jest to zabronione. - Pokręcił głową. -Tylko ty mogłaś o tym nie wiedzieć.
- Dziwisz się? - parsknęłam. - Ale jeszcze żyję, może… - Przerwałam, z nadzieją spoglądając w stronę Rafaela, który ponownie pokręcił głową.
- Za niedługo się zacznie. - W tej chwili usłyszeliśmy łopot dwóch par skrzydeł, które zbliżały się do nas. Zwróciłam wzrok na chłopaka. W odpowiedzi na moje pytające spojrzenie, skinął głową na znak, że to przyjaciele. Chwilę potem wylądowali obok nas Marcus oraz Herbert trzymający złożoną deskę owiniętą w siatkę zrobioną z grubej liny. Spojrzał na Daniela i z ponurym wyrazem twarzy rozłożył deskę na ziemi, kazał Rafaelowi ułożyć na niej nieprzytomnego chłopaka, po czym zaczął zabezpieczać go, przywiązując do deski. W tym czasie podszedł do mnie Marcus.
- Gin, wszystko w porządku? - zapytał z niepokojem. - Jesteś strasznie czerwona.
- Rafael mówił, że mam gorączkę - odpowiedziałam, przyglądając się robocie Herberta, który najwyraźniej jest czymś w rodzaju lekarza. Zmarszczyłam lekko brwi, czując, że moja głowa zaczęła się robić lekka, a każdy ruch wydawał mi się trwać wieki. Przed oczami miałam białe plamy.
- Marcus, pomóż Herbertowi. - Głos Rafaela wyciągnął mnie z odrętwienia. - Ja wezmę Genevieve.
Blondyn, który do tej pory stał obok mnie w ciszy, ruszył, aby pomóc chłopakowi z piegami, który już trzymał liny siatki z wysuniętymi skrzydłami. Marcus wziął od niego część mającą za zadanie podtrzymywać lewy bok deski z Danielem i również wysunął swoje skrzydła, po czym oboje, jakby na jakiś niewidzialny znak, ostrożnie wzbili się w powietrze i polecieli.
- Mogę sama polecieć. - powiedziałam cicho, odprowadzając wzrokiem Marcusa i Herberta.
- Nie dasz rady. - Rafael stanął przede mną, zasłaniając oddalające się anioły. - Chodź - rozkazał, otwierając ramiona i czekając, aż podejdę. Jego oczy świeciły się nienaturalnie, a włosy były zebrane i związane rzemykiem. Westchnęłam i czując, jakby moje nogi zostały stworzone z waty, zrobiłam krok do przodu, a zielonooki złapał mnie i wystrzelił w górę.
- Naprawdę nie ma już dla mnie żadnej nadziei? - zapytałam chłopaka, podczas gdy wiatr chłostał moje zgrzane plecy oraz rozwiewał włosy, które latały wszędzie, jakby nagle zaczęły żyć własnym życiem.
- Nie wiem - odparł szczerze. - Ostatni taki przypadek zdarzył się wieki temu; jakiś Anioł Ciemności wierzył, że anielska krew da mu niezbędną siłę do zniszczenia ich i tuż po ataku zaczął cierpieć katusze, aż umarł z wycieńczenia. Podobno, nie było mnie tam w tamtym czasie, opieram się tylko na plotkach. Jednak istnieją też plotki, że gdyby ktoś mu wtedy pomógł, to by przeżył.
- W takim razie dlaczego nikt mu nie pomógł?
- Ponieważ nie był dobrym władcą. Jego anioły chciały się zbuntować, ale nikt nie miał dość odwagi, aby to zrobić. - Westchnęłam, zamykając oczy, czując się nagle zbyt zmęczona, aby dalej rozmawiać, mimo że interesował mnie temat. Nagle zdałam sobie sprawę z bólu, który odczuwałam. Prawie całe ciało pulsowało w rytmie mojego serca, które biło jak szalone.
Spięłam się i wciągnęłam szybko zimne powietrze, które złagodziło na kilka chwil ból gardła, ale on powrócił i zaczął płonąć bardziej boleśnie. Czułam, jak stopniowo zaczęłam tracić kontrolę nad swoim własnym ciałem. Wiedziałam, że się trzęsłam, jakbym zamarzała i rzeczywiście miałam wrażenie, że tak się dzieje.
- Gin, otwórz oczy! - Ktoś warczał do mojego ucha, wywołując coraz większy ból głowy, ale nie mogłam się uwolnić od tego głosu, gdyż moje ciało nagle zaczęło wiotczeć, aż w końcu umysł zatopił się w głuchej ciemności, która nie odcięła mnie jednak od agonii, którą odczuwałam przed utratą przytomności.





Oto i rozdział 43. :D
Dziękuję wam za to, że głosujecie. ;)
Ostatnio spadliśmy na miejsce ósme, ale dzięki wam wróciliśmy na siódme. :)
Spóźniłam się o tydzień, wiem, ale nie miałam bladego pojęcia jak napisać ten rozdział.
Dziękuję za cierpliwość. ;D
Pozdrawiam serdecznie!

61 komentarzy:

  1. Anonimowy20:52

    No, doczekałam się! A ten Romano okazał się podstępnym szczurem -,- Chciał załatwić Daniela, a przy okazji i Gin! Ciekawe co Emily o niej pomyślała widząć jak jej najlepsza przyjaciółka wskakuje na chłopaka, którego kochała i zaczyna chłeptać jego krew xD Brrr... Ciekawe jak to Gin jej wytłumaczy. To, co teraz znowu będę musiała czekać? Dobra, przeżyję... Chyba. Pozdrawiam! Weny c:
    Talia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością będzie jej to trudno wytłumaczyć, masz rację, Emily musiała przeżyć niezły szok. Chyba? ;)
      Również pozdrawiam! :D

      Usuń
  2. Anonimowy21:37

    Nareszcie nowy rozdział. Doczekałam się ^^ Ale nie mam ci tego za złe. Wena bywa zdradliwa. Romano to straszny dupek. Chciał wykorzystać biedną Gin. Emily musiała być przerażona. Ale wracając do Romano. Grr, wkurzył mnie. Jasne Gin, zabij jednego anioła i jesteś wolna, ale nie, nie powiem ci, że jeśli wypijesz jego krew to umrzesz, bo po co? Uwielbiam Rafael'a <3 On jest boski. Nie wiem czemu Gin za nim nie przepafa. Ok, ja na razie kończe. Czekam na kolejny rozdział. Życzę weny i niekończących się pomysłów. No i może jeszcze czasu. Pozdrawiam
    ~Artalife <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jak! A tak poza tym, o to właśnie chodziło. >:) A Gin nie przepada za Rafaelem bo ją w pewnym sensie przeraża. ;)
      Dziękuję! ;)

      Usuń
  3. o hoho długaśny! Biorę się za czytanie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale rozwinęłaś akcję! I tak Gin nie umrze, jest główna bohaterką. :P Chyba właśnie polubiłam Rafaela ;D

      Usuń
    2. A i muszę ci przypomnieć, że dziś jest dzień, w którym musisz dodać 44 rozdział :P ...

      Usuń
    3. Nie, to dopiero za tydzień. :)

      Usuń
    4. Nie aż tak długaśny, jak bym chciała. ;) Skąd ta pewność? Czytałam książkę i opowiadanie, gdzie główna bohaterka umarła. Dobrze, że go polubiłaś. :D Nie muszę, a chcę, jednak najpierw trzeba skończyć :c

      Usuń
  4. Ah jest i kolejny rozdzial :-D Wlasnie na powrót polubilam Rafaela :-D Jak Romano mogl to zrobic? Wredny skurczybyk, nienawidze go :-/ A co do Gin to milo wiedziec ze nie umrze gdyz jest glowna bohaterka :-D Niemoge sie doczekas kolejnego rozdzialu :)
    Czekam z niecierpliwoscia i zycze weny.

    Pozdrawiam Clary

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Normalnie. ;) Rozdział się pisze już. :)
      Dziękuję i pozdrawiam

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział świetny :)
    Już nie mogę się doczekać następnego
    Pozdrawiam i życzę weny ;)
    S.

    OdpowiedzUsuń
  7. Anonimowy17:34

    Bardzo fajne opowiadanie :D Życzę weny i czekam z niecierpliwością na nast. rozdział <3
    Agnes.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, następny być może pojawi się w Niedzielę. ;)

      Usuń
  8. Rozdział strasznie mi się podoba ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się z tego powodu cieszę. :)

      Usuń
  9. Nominuję Cię no nagrody :) Więcej informacji --> http://england-changed-my-life-one-direction.blogspot.com/ :*
    xoxo Sisi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za nominację. :D

      Usuń
  10. Nominuję cię do nagrody. Więcej informacji: http://fan-fiction-janoskians-pl.blogspot.com/2014/01/nominacja-do-liebster-blog-awards.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki; za niedługo odpowiem na pytania, które pojawią się w zakładce "Liebster Awards". ;)

      Usuń
  11. Jejkuu... boooskie <3 Mam nadzieję, że nasz słodki Rafael uratuje Gin :D aaa... Uwielbiam Rafaela :3 biedna Gin... ona zawsze musi obrywać.. :/ Romano to wredna szuja... :P chciał załatwić i Daniela i Gin za jednym razem :( ale coś czuję, że mu się nie udało :D Trochę krótki rozdział, ale jak zawsze prawie spadłam z krzesła czytając to... nie wiem dlaczego, ale twoje opowiadanie wywołuje u mnie wiele emocji. czuję się jakbym czytała kolejny świetny bestseller :D
    Życzę weny i czekam z niecierpliwością na kolejny ;) mam nadzieję, że będzie trochę szybciej :3 Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, Gin zawsze obrywa... Trzeba coś z tym zrobić, prawda? ;) Może coś się dla niej skombinuje. A Romano postanowił wziąć pakiet dwóch w jednym. :D Bardzo się cieszę z tego powodu. Kurczę, bestseller? Mam taką nadzieję. ;) Uśmiech aż sam się rwie na usta. :D

      Usuń
  12. Jejku jak ja nienawidzę Romana. On jest taki samolubny, egoistyczny itp. itd. Chciał załatwić Gin i Daniela za jednym zamachem O.o
    Gin nie zginie ponieważ:
    po pierwsze Rafael ją uratuje
    po drugie jest główną bohaterką.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba dobrze, prawda? W końcu jest czarnym charakterem. ;)
      Pozdrawiam :D

      Usuń
  13. Reia, ty to robisz specjalnie! :P Tworzysz takie napięcie, że zagląda się tutaj codziennie z nadzieją na nowy rozdział :D. Wiedziałam, że Romano jest sprytny, choć myślałam, że potrzebuje Gin do większych celów... No cóż, czekam na następny rozdział :) / Pola ^.^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że robię to specjalnie! Ma to na celu wzbudzenie ciekawości czytelników, żeby częściej witali w moich skromnych progach. >:)

      Usuń
  14. Ostatnio wpadłam na twojego bloga i zaczęłam go czytać. Muszę dużo nadrobić, bo zupełnie nie wiem o co chodzi. Ale podoba mi się:) Czekam z niecierpliwością na więcej;)

    http://takewhatyouneed1.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się podoba. :)

      Usuń
  15. Nominowałam cię do Liebster Blog Award! Więcej na: http://bogini-mocy.blogspot.com/
    Gratulacje! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za nominację! :D

      Usuń
  16. Ja chcę więcej czasu!!!!
    Przepraszam cię Pajączku najkochańszy za ten komentarz, ale KV okazało się, że ma rocznicę i staję na głowie, jesusmarian.
    Wiedziałam!
    Wiedziałam, że anielska krew jest trująca!!! :D Jestem z siebie dumna, jak cholera. Strasznie mnie śmieszył Rafael w tym rozdziale. Te "nie mów mi, że piłaś jego krew", "tylko ty mogłaś o tym nie wiedzieć" XD Gościu ma przerąbane! Ale nic jej nie mówi i się dziwi. Pilnować takiej Gin... I tak go nie znoszę :3
    Rozdział całkiem fajny, mam nadzieję, że Danielek się wyliże, bo nie nie lubię go XD Aaaa no i Gin! Jasne. Ale jestem pewna, że przeżyje! Jeśli Gin nie przeżyje, to co będzie?
    No i:
    MARUSSSSS!!!!
    Herbert xD Kocham te imiona.
    Pozdrawiam, zabiegana, przerażona i zestresowana
    Kraken <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto! Gratuluję z okazji rocznicy! :D
      No tak, bo to Rafael. Czasami im mniej informacji, tym lepiej ale chyba nie w tym przypadku. ;)
      Dziękuję, a co do umierania głównego bohatera to już nie raz widziałam książkę, gdzie bohater umierał i później historia toczyła się dalej z zaświatów. ;)
      Podoba mi się imię Herbert, śmiesznie się je mówi. :) Tak jak Herman. Kiedyś też użyję tego imienia. :D

      Usuń
  17. Anonimowy20:47

    Teraz Gin umarła czy tylko straciła przytomność? Wiem, że to może dziwnie zabrzmieć, ale ciekawie by było gdy Gin zginęła... Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przekonasz się w następnym rozdziale. :)
      Pozdrawiam, pozdrawiam. ;)

      Usuń
  18. Super blog :) zapraszam również do mnie (dopiero zaczynam więc proszę o wyrozumiałośćXD)
    http://sami-saami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Kiedy wstawisz kolejny rozdział ??? Tęsknie za twoim opowiadaniem. Tworzyć taką napiętą atmosferę i ucinać ... to okrutne :'(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś tak jak napiszę... Wiem, wiem, powinnam była to zrobić już wieki temu, ale kiedy myślałam nad tym, co by tu napisać, szkoła wtrącała swoje trzy grosze. Wychodziło na tym, że omijałam komputer szerokim łukiem. :)
      Ale większość już zrobiłam, więc biorę się za pisanie! ;D

      Usuń
  20. Anonimowy18:11

    Witam,
    rozdział genialny, mam nadzieję, że Gin jednak przeżyje, prawda? Daniel w kontaktach miał zapisany numer do Rafaela, czyżby i anioły w jakiś sposób były zamieszane w obalenie Romano?
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiedzi na wszystkie Twoje pytania przyjdzie czas. ;) Za niedługo wszystko się wyjaśni. :D

      Usuń
  21. Wiesz... już trochę czekamy :P Masz już gotowy? ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie, ale jak sobie pośpię to będę mogła wreszcie napisać coś sensownego. :D Tak się składa, że jutro mam wolne, więc jutro prawdopodobnie skończę pisać rozdział. ;)

      Usuń
    2. No to fajnie ;) Czekam a ten napis w tle coś mi podpowiada ale nie jestem tego pewna... czy to ona. Ach te tajemnice. Szablon świetny, ale gdzie menu? :d

      Usuń
    3. Naciągnij kursorem na jasnozielone paski po bokach rozdziału, a się wysunie. :) Wszystkiego się dowiesz. ;)

      Usuń
  22. Dzięki... było wielki WOW :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Wow,dziewczyno,masz ty talent i to nie mały!Weź się za pisanie książki :D http://sylvari-nadzieja-elionu.blogspot.com/
    Zapraszam na mojego bloga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Z książką jak na razie sobie odpuszczę, za wcześnie jest. Ale może kiedyś... ;)

      Usuń
  24. Zapraszam do siebie ;)

    http://thiswonderfulworld1.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  25. Hej. Właśnie dzisiaj odkryłam Twojego bloga :)
    I bardzo się z tego powodu cieszę :)
    Bardzo zaciekawiła mnie ta historia , której nic nie brakuje.
    Główni bohaterowie, wątki , miejsce , ta mroczność . Jest tu wszystko co potrzebne do zahipnotyzowania czytelnika, jak się stało ze mną. Ten blog mnie normalnie ... uwiódł i na poczekaniu przeczytałam wszystko na raz.
    Bardzo mi się też podoba wygląd bloga , pasuje do niego :)
    Chciałam Ci też powiedzieć że nabyłaś nową czytelniczkę . Teraz będę śledziła oto tego bloga i sprawdzać czy nie dodałaś nowy rozdział i komentować :) Tak łatwo się mnie nie pozbędziesz. Będę Twoim cieniem ( haha. Albo i nie , bo jeszcze pozwiesz mnie o naruszanie Twojej prywatności xD).
    Co do rozdziału : bardzo mnie ciekawi dlaczego Romano chcial pozbyć się Gin. Przecież mimo że jest młodym aniołem jest silna. Nie każdy tak młody i po takim krótkim czasie przemienionym osiągnął tyle co główna bohaterka.
    Daniel.. Mam wrażenie że to on jest tym drugim stróżem, co wspominali o tym w tej legendzie czy przepowiedni. A Rafael ? Coś mi dziwnie pachnie , ale tak pozytywnie ; D .

    Ojej , ale się rozpisałam. A Ty biedna musisz to czytać.
    Ok , koniec komentarza.

    P.S. Pozdrawiam i czekam na kolejną notkę
    P.S.1 Nie wiem czy mam napisać P.S.1 czy P.S.2 , ale : KONIEC KOMENTARZA.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za wygląd trzeba podziękować Jill z Zaczarowanych Szablonów, która zgodziła się mi go zrobić. :)
      Bardzo się z tego powodu cieszę! :)
      Czytam ten komentarz z ogromną przyjemnością! :D Kto nie lubi długich komentarzy na swoim blogu?
      Romano nic nie wie o tym, co Gin przeżyła, a dlaczego chciał ją zabić - dowiesz się za niedługo ;)

      Usuń
  26. nareszcie nowy rozdział! długi ale to bardzo dobrze!czekam na kolejny <3
    przy okazji zapraszam do mnie
    theeternalkids.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  27. Super rozdział. W jeden dzień przeczytałam wszystkie rozdziały. Wspaniale piszesz. Masz talent.

    OdpowiedzUsuń
  28. Oooo ile ja czekałam na nowy rozdział!! :D Super, znowu czekam na kontynuację.

    Witam! Z góry z całego serca przepraszam za spam. Jeśli nie jesteś zainteresowana, po prostu zignoruj ten komentarz. Będę jednak bardzo szczęśliwa, jeśli chociaż rzucisz okiem. Może treść cię zainteresuje? :)

    Rose Kingh prowadzi zwyczajne życie jako nastolatka. Pewnego dnia kiedy sprząta swój pokój wygląda przez okno. Po chwili nie może uwierzyć w to co widzi. Wychodzi na balko, aby upewnić się czy to nie jest jeden z jej licznych koszmarów nocnych. Nie.... to wszystko dzieje się na prawdę! Jak potoczą się dalej losy bohaterki ? Czy ocali rodzinę ? A może podda się i ucieknie, ratując siebie samą ? Czy pojawi się w jej życiu ktoś wyjątkowy ? Tego wszystkiego dowiesz się czytając bloga pt. "Zagubiona".

    Zapraszam serdecznie do poczytania mojego bloga :
    http://zagubionacarol.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  29. Anonimowy16:58

    Ja chcę jeszcze! Kocham twojego bloga :*
    Nie spotkałam jeszcze takiego talentu do pisania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :D Następny rozdział już gotowy :)

      Usuń
  30. Anonimowy14:41

    kiedy bedzie nastepny rozdzial?

    OdpowiedzUsuń
  31. Anonimowy23:09

    Według mnie powinnaś 'połączyć' Rafaela z Gin :****
    A tak wogóle to fajny blog przeczytałam wszystkie rozdziały w dwa dni.
    Sama też piszę tylko że książkę
    Życzę duuużo weny do pisania i mam nadzieję że zrobisz drugą część ^^

    OdpowiedzUsuń