16 grudnia 2013

XLI






Czułam, że lecę w powietrzu. Uśmiechnęłam się przypominając sobie, jakie to wspaniałe uczucie. Ten wiatr rozwiewający włosy, silne ręce oplatające twoje ciało, nie pozwalające upaść… Zaraz, zaraz. Ręce? Coś mi tu nie grało. Z ledwością otworzyłam ciężkie powieki i ujrzałam Rafaela niosącego mnie gdzieś. Nie spodobało mi się to, gdyż nie lubiłam, kiedy ktoś mnie niósł, dlatego też próbowałam się wyrwać. Jednak chłopak tylko mocniej mnie złapał, nie zadając żadnego bólu.
Wiedziałam, że byłam słaba, moje wysuszone dłonie pokazywały mi dokładnie, co się ze mną stało podczas… Zmarszczyłam lekko brwi zastanawiając się, ile czasu minęło, odkąd mnie zamknięto w metalowym więzieniu.
- Rafael?- Szepnęłam prawie niedosłyszalnie, ale byłam pewna, że jego uszy to wychwyciły.
- Tak?
- Jak długo tam byłam?
Mogłam zobaczyć, jak jego szczęka się zaciska, a jego dłonie lekko zacisnęły się na moim słabym ciele sprawiając lekki ból. Po chwili uścisk rozluźnił się.
- Tydzień- Warknął, a ja poczułam, że szok dodał mi chwilowo sił, który pozwolił otworzyć szeroko oczy oraz szarpnąć się mocno, tak, że chłopak musiał przystanąć na chwilę i poprawić swój uścisk, bo prawie wypadłam z jego ramion. Żeby wykonać tą czynność spojrzał na mnie ukazując mocno zaciśnięte usta, zmarszczone brwi oraz czystą wściekłość wirującą w jego zielonych oczach.
Pod jego spojrzeniem poczułam ukłucie strachu, który najwyraźniej pokazał się na mojej twarzy, przez co rysy Rafaela ściągnęły się jeszcze bardziej.
Przez resztę drogi starałam się nie ruszać ani odzywać. Było mi to na rękę, ponieważ i tak nie miałam głosu i siły. Gdyby nie było tak sucho w moim gardle, może i by mi się udało coś powiedzieć, ale jak na razie panowała tam istna Sahara.
W końcu anioł zwolnił i zatrzymał się, a ja wychwyciłam znajomy zapach. Przekręciłam powoli głową, starając się nie zwracać uwagi na szyję, która bolała mnie, jakbym miała na całej powierzchni wielkiego siniaka. Przed nami stał biały jak papier blondyn, w którego oczach widać było przerażenie.
- Marcus- Warknął Rafael- Spójrz na mnie.
Zszokowany chłopak wykonał polecenie, ale w dalszym ciągu jego wzrok zsuwał się w dół, na mnie.
- Leć do Sabidima i powiedz mu, żeby zaczął się przygotowywać. Niech ktoś zrobi też małą zagrodę i zagoni tam trochę bydła. Ma być gotowy, kiedy do niego zadzwonię, a teraz idź już- Nacisnął na ostatnie słowa i zacisnął lekko palce na moim ciele, po czym nie zwracając już uwagi na Marcusa odwrócił się i zaczął iść.
- Gdzie idziemy?- Chrypnęłam ciekawa patrząc się w zszarzały sufit, z którego odchodziła farba, a gdzieniegdzie można było zobaczyć ciemniejsze plamy rozrastające się po ścianach razem z zaciekami. Anioł nie odpowiadał przez dłuższy czas, po którym lekko westchnął.
- Muszę zaprowadzić cię do Romana.
- Słucham?!- Zaskrzeczałam zdzierając sobie gardło- Dlaczego?- Zapytałam zła na samą siebie, że przez chwilę myślałam, że Rafael przyszedł mnie uratować. Równie dobrze mógł mnie zostawić w więzieniu. Tam przynajmniej nie musiałam rozmawiać z Romanem. Jednak ponowne siedzenie w metalowym pokoju się do mnie nie uśmiechało. Pozwoliłam swoim powiekom na chwilę opaść.
- Genevieve? Genevieve?- Usłyszałam natrętny głos, który próbował zwrócić na siebie moją uwagę. Wzięłam głęboki wdech, po czym wypuściłam go zwijając się w kłębek na czymś miękkim.
- Cicho- Mruknęłam zirytowana, nie chcąc się jeszcze budzić. Przez chwilę panowała błoga cisza, dopóki nie poczułam, że ktoś wylewa na mnie wiadra zimnej wody. Krzyknęłam wysoko i poderwałam się z miejsca, po czym straciłam równowagę i prawie upadłam na ziemię, ale ktoś mnie złapał i znów posadził na mokrym siedzeniu.  Szczękając zębami rozejrzałam się wokoło i zauważyłam, że znajduję się w pokoju Romana, który stał teraz przede mną z wiadrem w dłoni i uśmiechem przylepionym do ust.
- Reaguje się, kiedy ojciec do ciebie mówi, Genevieve- Skarcił mnie, a ja spojrzałam na niego wilkiem. Miałam ogromną ochotę rzucić się na niego i uderzać jego głową o podłogę, dopóki ten jego uśmieszek nie zejdzie z twarzy. W tej chwili nie obchodziło mnie, że byłam za słaba, żeby stać bez przewracania się, lub, że nie miałam głosu. Chciałam krzyczeć, bić, kopać i tym podobne.
W tym momencie wiele oddałabym za lasery w oczach. Jedno spojrzenie i z Romana zostałaby tylko kupka kurzu. Jednak posiadanie takiej umiejętności nie było mi dane. Szkoda.
Nieświadomy moich morderczych myśli blondyn odstawił wiadro na ziemię i usiadł na kanapie.
- Jak widzę jesteś już gotowa do wypełnienia swojej misji- Zlustrował mnie wzrokiem z zadowoleniem- Teraz wytłumaczę ci, co dokładnie będziesz musiała zrobić, a kiedy już wykonasz swoje zadanie, będziesz wolna- Kiedy zobaczył moje zdziwienie, roześmiał się- Tak, będziesz wolna. Mówiłem już na samym początku, że musisz spłacić swój dług wobec mnie i zadanie, które będziesz musiała wykonać będzie spłatą. Później możesz iść, gdzie tylko chcesz i robić, co chcesz.
- Gdzie jest haczyk?- wychrypiałam z niedowierzaniem przyglądając się Romanowi. Przecież to nie mogło być takie łatwe, myślałam gorączkowo, musi być coś jeszcze. Pod moim spojrzeniem chłopak uśmiechnął się szerzej, bardziej drapieżnie.
- Oczywiście, że jest. Jeżeli nie wykonasz zadania to zginiesz. Jeśli cię spotkam to też zginiesz, dlatego po spłaceniu swojego długu masz stąd zniknąć; im prędzej, tym lepiej- Dodał spokojnie z lekkim uśmiechem na twarzy. Nieufnie zmrużyłam oczy próbując zmusić anioła pod swoim wzrokiem do prawdy, lecz najwyraźniej Romana nie ruszało moje spojrzenie. Sfrustrowana zaklęłam i przetarłam zmęczone oczy suchą dłonią. Skóra na mojej twarzy była w dotyku bardzo delikatna, niczym u niemowlaka, lecz nie była tak jędrna. Moja skóra bardziej przypominała gąbkę.
- Nie mam nic do stracenia- Westchnęłam- Opowiedz mi lepiej o planie i podaj trochę wody, mam sucho w gardle- Rozkazałam szeptem. Susza w przełyku doprowadzała mnie do szału, kiedy chciałam odruchowo przełknąć ślinę, która obecnie nie napływała do moich ust, miałam ochotę zacząć kaszleć i krztusić się. W dodatku głowa coraz bardziej dawała o sobie znać pulsując boleśnie. Romano spojrzał na mnie dziwnie, po czym wstał i wyszedł na chwilę z pomieszczenia. Przez ten czas starałam się nie zamykać ciążących powiek i czekać na powrót anioła, który wrócił ze szklanką wody w dłoni, którą chciał mi podać, lecz najwyraźniej się rozmyślił widząc, jak unoszę z wysiłkiem mocno drżącą rękę.
Przystawił mi szkło do ust i pochylił tak, żeby woda spłynęła do moich ust. Po dwóch łykach zaczęłam się krztusić, więc blondyn odłożył na chwilę szklankę i ponownie usiadł na kanapie.
- Lepiej?- Skinęłam głową w dalszym ciągu kaszląc- Jesteś taka młoda, Genevieve… Aż trudno w to uwierzyć, jak szybko głód zaczął cię trawić. Nawet normalnemu człowiekowi zabiera to więcej czasu- Romano potrząsnął głową.
- Zadanie- Głos poprawił się odrobinę, lecz w dalszym ciągu miałam straszną chrypkę, dlatego też mówiłam szeptem.
- Ach tak, twoje zadanie- Anioł Ciemności klasnął nagle się ożywiając- Jak już zapewne wiesz, twoją misją będzie zabicie drugiego anioła. Wbrew pozorom to nie będzie takie trudne, wręcz przeciwnie. Otóż anioł ten zakochał się w ludzkiej dziewczynie i obawiam się, że będzie chciał jej wszystko opowiedzieć o naszej rasie- Przez cały czas mówił skrzywiony, jakby zjadł cytrynę- A do tego nie można dopuścić, prawda? Przez wieki anioły żyły na uboczu, nie ukazując się ludziom, gdyż pomimo tego, iż jesteśmy silniejsi i szybsi, oni przewyższają nas liczebnie. Cóż nam po sile, skoro na jednego anioła rzuci się tysiąc ludzi i skutecznie go unieruchomi? Trzeba też dodać ludzką ciekawość i anioły zamiast żyć będą umierać na stołach laboratoryjnych podczas różnych eksperymentów lub czekać w uwięzi na kres swojego prawie nieśmiertelnego żywota tylko po to, żeby ludzie zaspokoili swoją ciekawość- Ostatnie słowo zostało prawie wyplute, a na twarzy chłopaka widniała nienawiść, jaką czuł do ludzi-Ale zbaczamy z tematu. Wypuścimy cię blisko miejsca, w którym się znajduje, a ty go zabijesz.
- Jak? Mówiłeś przecież, że anioły są prawie nieśmiertelne.
- Każdego da się zabić- Romano uśmiechnął się złośliwie- A prawie robi wielką różnicę. Anioły można zabić na kilka sposobów, takich jak ocięcie głowy, skręcenie karku, spalenie, poćwiartowanie na kawałki, wycięcie serca i innych wnętrzności, uduszenie, zagłodzenie lub w najprostszy sposób, poprzez wysuszenie jego ciała z krwi. Tobie zalecałbym to ostatnie.
Skrzywiłam się, słuchając, jak blondyn opowiada o sposobach zabijania z błyszczącymi oczyma i lekkim uśmieszkiem wykrzywiającym jego wargi.





Coraz bliżej święta, coraz bliżej święta, coraz bliżej święta :D
Uwielbiam święta Bożego Narodzenia, a wy?
Ten zapach choinki w powietrzu, bombki i lampki, cukierki... :3
Czerwony barszczyk z pierożkami... O, tak. Na to niestety jestem zmuszona jeszcze trochę poczekać (8 dni!)

Rozdział opóźniony, bo opóźniony, ale ważne że jest :D
I jak wam się podoba?
Pozdrawiam wszystkich oraz Wesołych Świąt! ;)

32 komentarze:

  1. Jej mam zaszczyt byc pierwsza :3
    Rozdzialik zaje..fajny XD Rafael echhh narazie go nie lubie a tak fajnie sie zapowiadal. Gin biedaczka. Zastanawiajace kogo bedzie miala zabic o_O
    A Swiat nie lubie bo jest tyle slodkosci a ja mam postanowienie odchudzania sie :(
    Zycze weny


    Pozdrawiam Clary

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też... Nie muszę chyba mówić, że moje odchudzanie się szlag trafia? :D
      Dowiesz się w następnym rozdziale ;)

      Usuń
    2. To witaj w klubie moje trzyma się na cieniutkim włosku :(

      Usuń
  2. Ja mam zaszczyt być 2 :) Znowu mam nadzieję, że nikogo nie zje ;p Super, że dodałaś rozdział, bardzo mi się podoba. Jednak krótki jak kilka poprzednich.Życzę powodzenia i weny, oraz rozumiem, że masz dużo nauki i prywatnych spraw. Mam nadzieję, że w czasie ferii świątecznych dodasz dłuższe rozdziały. Pozdrawiam! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się napisać dłuższy rozdział, muszę o tym pamiętać. Może być też tak, że ten będzie krótszy na rzecz drugiego. ;D
      Ech, nie wspominaj nawet. :c Mam masę rzeczy do zrobienia, aczkolwiek moje lenistwo nie pozwala mi się za to zająć :C Jakoś trzeba będzie to zrobić... W następnym tygodniu :)

      Usuń
  3. Fajny rozdział:D Tak, ja też nie mogę się doczekać świąt:) Szkoda tylko, że nie ma śniegu... A ja tak go uwielbiam:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja mam śnieg! (tylko, że w tej roztopionej wersji) :D

      Usuń
  4. Strasznie mi się podoba, tylko szkoda, że taki krótki :')
    Święta, coś cudownego, śnieg na szczęście mam :P
    Życzę dużo weny i pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie tylko deszcz :c Dlatego nie lubię Anglii. Tu nie ma śniegu. :(
      Dziękuję :D

      Usuń
  5. Też uwielbiam Święta Bożego Narodzenia ;D Ale lepiej poczekać te 7 dni do Wigilii niż cały rok xD Jesteśmy bliżej niż dalej do świąt :D
    A co do rozdziału to świetny ;) Trochę krótki i trzeba było dość długo na niego czekać, ale opłaciło się. Jestem ciekawa co będzie dalej... :D Czy ona wykona to zadanie, czy przeżyje, co zrobi Rafael, o ile coś zrobi ;) tyle pytań, ale cóż trzeba czekać :D Mam nadzieję, że będzie w przyszłości jakaś sielanka miłosna xD
    Życzę weeeeeeeny :D Serdecznie pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co racja, to racja :) Teraz niestety święta się skończyły :c Znowu trzeba czekać :(
      Rozdział jest praktycznie normalnej długości, jednak rozumiem, że po tak długiej przerwie oczekiwałaś, że będzie trochę dłuższy. Szczerze powiem, że ja też, jednak czas mnie gonił :)
      Dziękuję :D

      Usuń
  6. Bosko jak zawsze <3 ciekawe kogo bd musiała zabić? Nie mg się doczekać następnego rozdziału *_____* Powodzenia, życzę weny udanych świąt ! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :D Rozdział pojawi się w połowie tygodnia, bo postanowiłam, że będzie trochę dłuższy ;)

      Usuń
  7. Szósta! :3
    Zakochany?! Ludzka dziewczyna?! Powiedzieć?! A co najważniejsze: ZABIĆ?! Kto to jest, i jak bardzo mam skrzywdzić Romano¿¡ O co w ogóle chodzi Rafaelowi? Ratował ją, pokazał Marcuskowi (moje pragnienie Marcusa zostało nieco zaspokojone, biorąc pod uwagę, że nie jest jakąś bardzo ważną personą) i zabrał do Paskudnego Tatuśka? Czy mi się wydaje, czy to mój mózg coś przegapił? Hueh. Ale.napisany bardzo fajnie. Czuję twój styl po prostu, Pajonsiu :3 I jestem z tego powodu niezmiernie rada ^^ Czekam z niecierpliwością na następny ( może nieco dłuższy?:)) rozdział. Niech poleje się krew! Albo może lepiej nie... Albo tak!... Nie no.... Nie wiem no.
    I wesołych świąt! Jakkolwiek napięta atmosfera jest przed nimi ;>
    Mordka¡ xD
    - Kraken
    No i weny i w ogóle. Ju noł łot aj min.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko się wkrótce wyjaśni >:) Marcus wrócił! :D Będzie dłuższy! Jak już mówiłam, jestem żądna krwi! Krew się w końcu kiedyś poleje :D
      W tym roku było wspaniale. Przed świętami i po (a także w trakcie :)
      Jes aj noł man ;)

      Usuń
  8. Coś niebywałego! Piękna historia! Żałuję, że dopiero teraz na nią natrafiłam, ale obiecuje czytać i komentować każdy kolejny wpis.
    Może zajrzysz do mnie. Dopiero co zaczytam, ale szukam czytelników:
    http://opposite-of-darkness.bloog.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, bardzo mnie to cieszy :D

      Usuń
  9. Anonimowy21:57

    Ooo... mój Boże. Kocham to opowiadanie, kocham twój styl pisania, kocham twoje pomysły, kocham twoją wyobraźnię, kocham Rafaela(jest taki tajem niczy a ja uwielbiam tajemnice a poza tym wydaje mi się, że on coś czuje do Gin), kocham Marcusa(jego nie da się nie lubić, Gin bardzo lubię(czasem mnie wkurza), kocham Sabdima (nwm czemu ale go kocham, nie nawidzę, nie cierpię, nie znoszę Romana i jego sługusów, no i jeszcze raz: kocham, kocham, kocham twoje opowiadanie. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się (nawet nie wiesz jak bardzo), że Ci się podoba :D A Gin nie ma być idealną główną bohaterką, dlatego też dobrze, że czasem denerwuje :)

      Usuń
  10. Boskie!!! Nie mogę się doczekać następnego rozdziały ( a tak wgl to kiedy bd następny rozdział?). Życzę dużo weny :D

    PS. Dodaje twój blog do polecanych i zapraszam do mnie
    http://ostatnitaniec.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozdział trochę się spóźni, bo pojawi się dopiero w przyszłym tygodniu, ale na pocieszenie powiem, że będzie dłuższy :D
      Dziękuję :)

      Usuń
  11. Spoko blog :))
    http://frozen-love-forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Hej.
    Albo czegoś nam nie powiedziałas i bedzie zaskoczenie, albo wprowadzisz nową postać. Nie trzymaj nas za długo w niepewności.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może :D Rozdział będzie w przyszłym tygodniu ;) Na pocieszenie powiem, że będzie dłuższy od tego :)

      Usuń
  13. Anonimowy00:13

    Gdie podziałaś następny rozdział? ;p

    OdpowiedzUsuń
  14. Anonimowy00:15

    *gdzie no ale cóż błędy się zdarzają :*
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma sprawy, zdarza się :D Również pozdrawiam ;)

      Usuń
  15. Anonimowy19:51

    Czy to twój jedyny prowadzony blog?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, ostatnio założyłam kolejny, będę tam prowadziła kolejne opowiadanie, ale jak na razie pojawił się tam tylko prolog :)
      Zapraszam:
      http://dzieci-kaina.blogspot.co.uk/

      Usuń
  16. Anonimowy18:15

    Witam,
    rozdział jest fantastyczny... co tydzień była tam w zamknięciu? Ciekawe bardzo kogo tak ma zabić, i coś mi sie wydaje, ze to jest osoba, którą zna....
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń